To pocieszajace, gdy czytam o Twoich (i
nie tylko) postepach, wtedy ogarnia mnie wielki zapal na nauke z Bagilla.
Przyznaje, ze czasami jestem bardzo zniechecona. Wtedy na przyklad, gdy ma
mnie daleko gdzies. Indywidualista. Ale potem czytam Wasze maile i tak sobie
mysle, no jak Wam sie udaje, to nam tez.
Ewelina, ja czasami jestem naprawde zniechecona. Czasem naprawde mam dosyc.
I jeszcze: wlozonej pracy w wychowywanie Denara mam 3 razy wiecej niz w
Guy'a a rezultaty 3 razy mniejsze ( z drugiej strony dla Guy'a mialam wiecej
czasu: nie pracowalam i mialam tylko jedno, spore dziecko - to sie liczy). W
mailach ja sie dziele, ze cos mi sie udalo osiagnac, a nie ze poziom
wyszkolenia Denara jest jakis, bo tak nie jest. Jest psem trudnym, co
przyznaja wszyscy, ktorzy zajmuja sie szkoleniem psow i widzieli Denara....A
dzisiaj na lace zamiast zaszczekac na komende zaczal skakac w gore.
Zaszczekal Guy. Wiec po kolejnej komendzie, Denar odwrocil sie ode mnie
skoczyl do Guy'a jakby chcial powiedziec, ze od szczekania jest Guy. Tym
razem to nawet smiesznie wyszlo. Kzalam mu sie uklonic w zamian, zeby bylo,
ze cos wykonal ;-)
No widzisz Aniu, Denar wie co robi! Mnie sie podoba ta
indiwidualnosc Denara (czy Bagili) i Ridgeback'ow
ogolnie. Zaprzyjazniona wlascicielka Ridgeback'a tutaj
powiedziala mi ostatnio, ze jej psu zajelo rok zeby w
ogole zaczac sie cieszyc z ich przyjscia do domu po
pracy, itd. Ty dopiero naprawde mozesz widziec roznice
w dwoch skrajnie roznych rasach (osobowosciach), na
podstawie Guy'a i Denara.
Oj tak. One sa rzeczywiscie skrajnie rozne. Czasem takie porownywanie
bardzo przeszkadza : np. widziec jakies postepy w szkoleniu ...
Ale mysle, ze z
Ridgeback'ami to jest jakies wyzwanie, ze na wyniki
trzeba naprawde zapracowac (chyba wyjatkiem jest
Artur), no i chyba na koniec satysfakcja jest ogromna.
Jestes optymistka. Myslisz, ze bedzie jakis koniec (i wyszkolony RR)???:-)
Nie o to mi chodzilo. Po prostu widze z Twoich e-mails
ile satysfakcji sprawiaja Ci chociazby drobne
osiagniecia z Denarem.
Fakt. Naprawde ciesza. I jest to tak: jesli Guy sie troche ociaga z
przyjsciem ( bo np. naprzeciw stoi obcy pies) to czuje lekka irytacje. Gdy
przyjdzie - jest normalnie. Gdy Denar w takiej sytuacjii przyjdzie - bardzo
sie ciesze (jest to wymyslony przyklad, bo Denara jeszcze nie odwoluje gdy 2
m od niego stoi obcy pies: nie chce sobie psuc komendy :-)).
wskakuj na górę